Mata do jogi Joy in me PRO – recenzja

Pamiętam, że kiedy zaczynałam swoją przygodę z jogą, to nie rozumiałam, jak można wydać 200 – 300 zł na matę. Tak więc, jak większość osób początkujących kupowałam tańsze maty, które kolejno lądowały w szafie. W pewnym momencie w mojej szafie było około dziesięciu mat, a ja ciągle nie mogłam znaleźć takiej, na której bym się nie ślizgała. Chcąc zaoszczędzić, w rezultacie wydałam znacznie więcej.

Dlatego teraz, gdy pytacie, jaką matę kupić, to odradzam pozorne oszczędności. Chyba, że dopiero chcecie się przekonać czy ta przygoda z jogą przerodzi się w bardziej trwałą relację. Natomiast, jeśli wiecie, że chcecie praktykować, to niezależnie od poziomu zaawansowania antypoślizgowa mata to podstawa. Szczególnie przy tak intensywnej praktyce jaką jest Ashtanga Joga, w której pot pojawia się dość szybko. Kto dłużej praktykuje, ten wie, że jeśli na macie rozjeżdżają się dłonie i stopy, to tylko się zmęczy, a nie poczuje właściwej pracy w asanach. A przy bardziej zaawansowanej praktyce, pewnych asan nie sposób wykonać, bez dobrej maty.

Teraz wiem, że nie ma ceny, która nie byłaby warta radości z praktyki, jaką daje stabilność w asanach, więc z przyjemnością polecam maty, którym mogę zaufać. Jak się już pewnie domyślacie mata do jogi Joy In Me Pro będzie do takich należeć, więc z radością wystawie jej recenzję, a może nawet rozpocznę cykl recenzji mat.

Joy in me

Mata do jogi JOY IN ME PRO

Wygląd: Jest w pięknym różowym kolorze. Moim zdaniem różowy, to kolor szczęśliwych ludzi. Jest mało popularny w naszym społeczeństwie, ale za to bardzo popularny wśród ludzi praktykujących jogę. Ciekawe czemu? A do tego z przodu maty jest wydrukowany piękny wzór w kształcie mandali. Wzór który pomaga znaleźć symetrię w ustawieniu stóp i dłoni, jednak w bardziej subtelny sposób niż narysowane linie, które mnie osobiście rozpraszają.

Faktura: Ma gładką powierzchnię zapewniającą delikatny dotyk dla całego ciała.

Przyczepność: Rewelacyjna! Gwarantuje 100% przyczepność zarówno na początku praktyki, jak i w momencie, gdy praktyka staje się intensywna i pojawia się pot. Ponadto znakomicie przyczepia się do podłoża.

Wytrzymałość: Przy intensywnej praktyce antypoślizgowa powłoka się trochę ściera.

Waga: 2,6 kg jest to dość ciężka mata, więc nie polecam osobom podróżującym z matą na ramieniu. Jeśli podróżujecie samochodem, lub możecie zostawiać matę w swojej szkole jogi, lub też praktykujecie w domu, to nie będzie to problem.

Rozmiary: Grubość – 4 mm (idealna, zapewnia stabilność w pozycjach stojących i komfort w pozycjach leżących; długość – 185 cm (nieco dłuższa od standardowej maty); szerokość – 68 cm (nieco szersza od standardowej maty).

Materiał: Kauczuk + poliuretan, nie zawiera PVC, ołowiu, kadmu, lateksów i sylikonów

Higiena: Nie należy prać w pralce, aby nie zniszczyć powłoki antypoślizgowej. Można przecierać ściereczką.

Inne opcje: Pojawiła się również mata do jogi Joy in Me PRO w kolorze czarnym.

Dodatki: Sprzedawana jest w komplecie z szarym pokrowcem.

Cena: 469 zł.

Cena maty może wydawać się wysoka, i może być za wysoka, dla osób, które się nie pocą i nie potrzebują aż tak antypoślizgowej maty. Jednak dla osób intensywnie praktykujących mata jest warta swojej ceny, tym bardziej, że jest dokładnym odpowiednikiem mat LIFORME, które są najdroższymi i najbardziej popularnymi matami na świecie.

Osobiście polecam. Nazwa adekwatna do jakości – mata Joy in Me PRO, czyli radość we mnie. możecie ja kupić tutaj.

2 myśli na temat “Mata do jogi Joy in me PRO – recenzja

Dodaj komentarz